wtorek, 2 września 2014

PIERWSZE URODZINY BLOGA - małe podsumowanie

Mijający czas i okrągłe rocznice skłaniają do podsumowań. Taki będzie też ten post bo i okazja ku temu nadarza się zacna. Pierwszego września rok temu narodził się pomysł na bloga Little Hungry Lady. Z technologiczną pomocą M (skierowanie domeny, konfiguracje bloga itp itd) już drugiego września pojawił się pierwszy post - o nieistniejących już Koszykach. Od tamtej pory opisałam 184 kulinarne miejsca do których warto wracać, choć zdarzały się i takie, które radziłam omijać wielkim łukiem. 


niedziela, 31 sierpnia 2014

Zielona Góra - kultowy Bar Kawowy Niger

Prawdopodobnie każdy w Zielonej Górze zna Bar Kawowy Niger (istnieje od 1965 roku) - miejsce z najlepszą bitą śmietaną oraz najlepszymi lodami - takimi jakie pamięta się z dzieciństwa, kiedy nie było jeszcze lodów Magnum i rożków a jedynie cassate z Hortexu no i oczywiście lody w Nigerze. Mam sentyment do tego miejsca - z dzieciństwa tak dobrze go nie pamiętam ale przesiadywanie i przygotowania przed maturą z angielskiego już lepiej:) 

Mój dłuższy, bo aż tygodniowy, pobyt w Zielonej Górze był okazją do odwiedzenia również kawiarni Niger - wybrałam się do niej z Rodzicami na deser:)

piątek, 29 sierpnia 2014

Zielona Góra - Restauracja Winnica

Jeszcze na chwilę wspomnieniami wracam do Zielonej Góry - mojego rodzinnego miasta, w którym w sierpniu udało mi się (pierwszy raz od paru lat) spędzić cały tydzień. W trakcie pobytu nadarzały się okazje do odwiedzenia lokalnych restauracji. Kiedy wpadam do Zielonej Góry jedynie na weekendy wolę delektować się kuchnią mojej Mamy i Babci. Tydzień temu opisałam Palmiarnię Zielonogórską, w której zjadłam obiad z moją Babcią. Teraz przyszła kolej na Winnicę - tu okazją do odwiedzenia był obiad z moimi Rodzicami.

środa, 27 sierpnia 2014

Warszawa - Blue Cactus & Iguana Lounge | tex-mex

Kulinarnie najczęściej swoje kroki kieruję do miejsc nowych lub otwartych w ciągu ostatnich kilku miesięcy - są atrakcją bo są nowe, świeże, nowoczesne w wystroju i kuchni. Niestety często bywa, że nowe miejsca muszą się jeszcze dotrzeć i ułożyć - w kuchni oraz w obsłudze. Zbyt rzadko zaglądam do "dinozaurów" warszawskiej gastronomii - lokali, które są obecne na arenie kulinarnej od kilkunastu nawet lat. W minionym tygodniu trochę przez przypadek trafiłam do Blue Cactus na lunch. Było dobrze - nawet bardzo dobrze.

Po tej wizycie obiecałam sobie częściej zaglądać do restauracji z większym niż kilka miesięcy bagażem doświadczeń.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Warszawa - Dwie Trzecie | na spotkanie biznesowe


Dwie Trzecie mediterranean fusion odwiedziłam trzeci raz w ciągu ostatnich trzech miesięcy (wow - nazbierały się same trójki). Tym razem okazją było spotkanie biznesowe. Lokal idealnie nadaje się na tego typu wyjścia - jest jednocześnie elegancki i niezobowiązujący a jego duża przestrzeń zapewnia swobodę rozmowy oraz dyskrecję. W restauracji pojawiliśmy się w czwartek wieczorem i trafiliśmy na drugi dzień targu rybnego - pisałam już o nim tutaj, była więc kolejna okazja do próbowania atlantyckich ryb.